|
Prace archiwalne -
Dojrzałość
|
|
Wpisany przez "Parno"
|
|
Moja dziewczyna... pierwsza i jedyna dziewczyna była piękna, miała w sobie coś z Południa i melancholii Wschodu. Moja dziewczyna była Cyganką.
|
|
Prace archiwalne
|
|
Wpisany przez "Disneyland I"
|
|
Pierwszy rok studiów. Wejście w zupełnie nowe, nieznane środowisko, poczucie niezależności powoduje, że dziewczęta często starają się za wszelką cenę zdobyć adoratora. Koleżanki pokazywały mi niejednokrotnie w stołówce kolegów-studentów, którzy chcieli ze mną „chodzić". Nie szłam jednak na łatwiznę — czekałam. Minął pierwszy rok studiów — pomyślnie zdane egzaminy, wakacje...
|
54
(1 głos, średnia ocena 5.00 na 5)
|
Prace archiwalne
|
|
Wpisany przez "Kuba"
|
|
Miałem wtedy siedemnaście lat i nigdy jeszcze w swym dotychczasowym życiu nie pocałowałem żadnej dziewczyny. Liceum ogólnokształcące w moim miasteczku słynęło na całą okolicę z koszarowej niemal dyscypliny. Nosiliśmy obrzydliwe, płaskie czapki i mocno przyszyte (sprawdzano codziennie) do rękawa tarcze. Kilka razy w roku (przeważnie z jakiejś okazji) urządzano nam tzw. wieczorki taneczne. W odświętnie udekorowanej sali gimnastycznej orkiestra grała skoczne melodyjki (broń Boże tango), a pod ścianami rozpierali się członkowie komitetu rodzicielskiego i profesorowie wyznaczeni do pilnowania porządku.
|
|
Prace archiwalne
|
|
Wpisany przez Krzysiek
|
|
Przez wiele lat nie wierzyłem w prawdziwą miłość i przede wszystkim chyba to sprawiło, iż jedyną moją dziewczyną była Elżbieta. Elżbieta i tylko ona.
Elżbietę pamiętam zawsze taką, jaka była w pierwszych chwilach naszej znajomości — jako uroczą blondynkę z roześmianymi oczami. Czasem myślę, że kochałem ją już wtedy, gdy po raz pierwszy mówiła mi o sobie, o swojej sympatii dla Żółtych kalendarzy, o szkole, o braciach.
|
|
Prace archiwalne
|
|
Wpisany przez Michael
|
|
Historia naszej znajomości jest może banalna, może zasługuje na ironiczny uśmiech, nie wiem. Ale na pewno jest prawdziwa. Elżbietę poznałem na wakacjach w małej nadmorskiej miejscowości. Mieszkałem u dawnego kolegi, którego ojciec odnajmował część willi i kilka domków campingowych jednej z warszawskich instytucji. Byłem tam na parę dni przed przybyciem wczasowiczów. Pomagałem w przygotowaniach pomieszczeń dla przyjęcia gości. Rozkoszowałem się słońcem i słoną wodą.
|
52
(1 głos, średnia ocena 4.00 na 5)
|
Prace archiwalne
|
|
Wpisany przez "Romantyk"
|
|
Podczas pobytu w Gliwicach pracowałem w przedsiębiorstwie budowlanym. Moim domem był wówczas hotel robotniczy. Nie wiem, czy ktoś, kto nie mieszkał w takim hotelu, w którym każdy mieszkaniec przywędrował z innej części kraju i ma maksimum podstawowe wykształcenie, zdaje sobie sprawę, jakie warunki i zwyczaje tam panują. W takim otoczeniu poznawałem miłość, ale jakże odmienną od tej, jaką sobie wyobrażałem, o której czytałem i marzyłem. Słowo „miłość" tam nie istniało, zastępował je żargon kilku słów, używanych przez typy spod ciemnej gwiazdy.
|
|
Prace archiwalne
|
|
Wpisany przez "Amus"
|
|
W kawiarni było prawie pusto, gdy Piotr zalicytował szlema bez atu. Zbliżaliśmy się właśnie do momentu impasu, gdy do kawiarni weszła ona. Spojrzałem i nagle ukłuły mnie te dwa czarne węgielki spod ciemnych brwi.
|
|
|
|
|